oszczędzanie

Najprostszy sposób na budżet domowy.

Gdy zdecydowałam, że to już czas wreszcie stać się naprawdę dorosłym człowiekiem i przynajmniej wiedzieć ile i na co wydaje pieniądze przeszukałam cały internet, nie tylko polsko, ale i anglojęzyczny w celu znalezienia idealnej, łatwej i jak najmniej męczącej opcji na budżet domowy. I tak jak Ci pisałam w poście, o tym jak znaleźć motywacje do ogarniania finansów tutaj, metod jest zatrzęsienie. Od prostych tabelek, które znajdziesz w szablonach excel po skomplikowane, rozbudowane kalkulatory dostępne za opłatą. Próbowałam też różnych aplikacji, ale niestety nic nie było dla mnie na tyle wygodne, żeby mnie zmobilizować do regularności. Chwyciłam więc za rozwiązanie najbardziej tradycyjne czyli kartkę i długopis i stworzyłam swój własny arkusz. Przez długo prowadziłam go „analogowo” i chyba dobrze, bo dzięki temu mogłam szybko nanieść niezbędne mi zmiany. Teraz używam swojego autorskiego arkusza, o którym Ci teraz opowiem. Pamiętaj jednak, że jest to metoda która działa dla mnie i możesz od niej spróbować zacząć, ale bez dopasowania do Twoich potrzeb nie będzie się sprawdzać.

Zanim jeszcze przejdę do samego liczenia powiem Ci troszkę o sposobach sprawdzania wydatków. Tu też masz sporo opcji. Ja zaczęłam od kontroli stanu konta. Bo wydawało mi się to najbardziej rozsądne i najmniej pracochłonne. Zdecydowanie częściej płace kartą, rzadko wcześniej w ogóle wypłacałam gotówkę. Założyłam więc, że nie muszę zbierać śmieci w postaci paragonów, bo wszystko jest na wyciągu. No tylko, że z tego dodawania zawsze wychodziło mi mniej niż wskazywało konto. Połowy rzeczy nie pamiętałam, a nazwa sklepu w opisie sugerowała raczej, że to nie ja byłam na tych zakupach, albo conajmniej miałam umysłowe zaćmienie. Nie było tez opcji kontroli przy większych zakupach, co to w ogóle było i jedyne wnioski jakie wychodzimy z tego niby budżetu, to że rozwalam ogromne sumy niewiadomo gdzie i na co. Jak więc wyciągnąć jakieś konkrety i przede wszystkim znaleźć sposób na redukcje wydatków? Bo właśnie samo prowadzenie budżetu domowego to nie tylko sztuka dla sztuki, ale najszybsze narzędzie do bycia nie tylko świadomym konsumentem, ale i takim troszkę bogatszym.

Sposobów, które to zapewniają masz dwa. Zbieranie paragonów, lub płacenie tylko gotówką. Z tym drugim wiąże się popularny kopertowy system budżetu, który zainspirował mnie do stworzenia mojego kalkulatora. Idea jest bardzo rozsądna i zdecydowanie, płacenie gotówka mocniej uderza do świadomości, ale nie jest niestety dla mnie. Nie lubię nosić przy sobie pieniędzy, nie umiem wyrobić takiego nawyku i nie czuję się bezpiecznie. Dlatego stworzyłam sobie te koperty wirtualnie. Gotówka płace tylko za spożywkę przy zakupach tygodniowych, gdy bardzo chcę się zmieścić w planie.
Skoro jestem leniwa z wypłacaniem z bankomatu, to muszę być pilna ze zbieraniem paragonów. I od razu Cię uprzedzam, jeśli wcześniej tego nie robiłaś, to zajmie Ci trochę nabranie nawyku zbierania absolutnie wszystkich, ale już nawet ta część, którą przeanalizujesz na początek, sporo uświadamia. Zachęcam Cię do zrobienia sobie na początek ćwiczenia z posta tutaj. Lubię takie testy osobowości, bo niby spędzamy ze sobą samym 24h, a jednak tyle jeszcze o samych sobie nie wiemy.

View this post on Instagram

znasz to uczucie, kiedy zaglądasz do portfela przekonana, że powinno tam być jeszcze 5 dyszek, a tu odchłań i pustka spoziera z wnętrza? Myślisz i myślisz, ale jakoś nie możesz sobie przypomnieć gdzie i na co wydałaś tą kasę. A w głowie myśl, może zgubiłam bo przecież „nic takiego nie kupiłam”. Brzmi znajomo? To zachęcę Cię dziś do zabawy w hydraulika i zlokalizowania kilku małych przecieków. Gotowa? To lecimy! . Dzisiejsze wyzwanie #planujeniemarnuje brzmi następująco. Przez jeden cały dzień zbieraj wszystkie paragony. Ale to wszyściutkie, nawet te na 80gr za bułkę dla malucha, czy 2,50 za bilet do autobusu. Na koniec dnia zarezerwuj sobie 10minut na małe segregowanie i dodawanie. Na blogu w zakładce Freebe znajdziesz tabelkę, która pomoże Ci w lokalizacji uciekających złotówek. Pomoże Ci ona podzielić zakupy na 2 kategorie: wydane z potrzebą i pod wpływem impulsu. Warto dopisać też co było impulsem, bo znajomość naszych wyzwalaczy zdecydowanie pomaga je kontrolować. . A teraz zastanów się, o których z tych zakupów zapomniałaś?Na które nie zwróciłaś uwagi, albo czego cena Cię zaskoczyła patrząc na paragon?To są właśnie Twoje przecieki. . Często kupujesz pod wpływem impulsu? Co najczęściej popycha Cię do zakupów? . #organizacja #zorganizowanamama #organizacjaczasu #pracawdomu #kobietaniezalezna #mamamaczas #ajadzisdlasiebie #mamawracadopracy #macierzynstwobezlukru #macierzyństwo #organizedmom #porannakawa #wstawaj #dzieńdobry #poranekidealny #mama2019 #dziendobrybardzo #nowywpisnablogu #oszczędzanie #finanse #oszczednamama #budzet #finansowyninja💰 #zerowastepolska #niemarnuje #lesswastepolska #zyjesieraz

A post shared by Beata Zorganizowana Mama (@mojenawierzchu) on

No ale lecimy z tym budżetem. Wrzucam poniżej screen arkusza i opisze pokrótce co jest najważniejsze i o co ogólnie z tym wszystkim chodzi.

przykładowy budżet

Na samym początku musisz wiedzieć ile masz wszystkich wpływów. W przypadku, gdy twoje dochody są różne w zależności od miesiąca, bo masz premię czy Twój biznes jest sezonowy, jak w naszym, to ustal absolutne minimum, które na pewno masz. Później musisz policzyć opłaty stałe. Czyli to ile zawsze wydajesz i teoretycznie nie masz na to wpływu. Redukcja wydatków w tej rubryce, to zdecydowanie temat na osobny post. Jeśli chciałabyś o tym poczytać to daj znać w komentarzu. Dalej mamy rubrykę na opłaty planowane. Co to znaczy? Każdego miesiąca mamy jakieś wydatki, o których wiemy, ale nie są zawsze, albo mają zmienne wysokości. U nas rachunek za prąd przychodzi co 2 miesiące i jest różny, a moje pazury raz wypadają 2 razy w miesiącu raz jeden. Wiesz każdy ma swoje priorytety. U mnie w tych opłatach planowanych są także pieluchy i mleko dla Aryanka. Bo to dość znaczny koszt, ale trudny do zredukowania (choć w tym miesiącu już znika, bo kończymy z mm i pracujemy nad pożegnaniem pieluchy juhu), więc kasę na to porostu muszę mieć. Tutaj także planuje urodziny, większe wydatki jak np. teraz chcemy kupić łóżko dla Aryanka, czy wcześniej suszarkę bębnową.
Ta rubryka to są bardziej wartości szacunkowe, często na początku miesiąca nie wiem dokładnie ile będzie to wynosiło, stąd obok miejsce na faktycznie wydane kwoty.
Po uzupełnieniu tych trzech kolumn wychodzi mi ile kosztów trudnych do zmniejszenia będziemy mieli. Tą wartość widać w rubryce wydatki suma plan. Poniżej mamy wydatki realne i jest super jeśli są mniejsze, co nie zdarza się niestety często, cóż life is brutal.
Najważniejszym okienkiem jest do rozdysponowania plan. Tu od wpływów odejmują się te wszystkie obowiązkowe koszty. To co zostaje to nasz miesięczny budżet na życie.

Jak zrobisz sobie budżet po raz pierwszy, to pewnie zaskoczy Cię jakie te wszystkie stałe opłaty są wysokie. Ważne jest, żeby pamiętać o wszystkim i sprawdzić, czy czasem nie zapisałaś się kiedyś do jakiegoś płatnego programu, lub nie wykupiłaś jakiejś subskrypcji, której nie używasz, a co miesiąc schodzi Ci z konta.
No ale przejdźmy dalej do faktycznego planowania wydatków.
To jakie kategorie są dla Ciebie ważne i jakie sobie wybierzesz zależy od Ciebie. Jedni mają razem spożywkę i rzeczy dla domu, drudzy wydatki na siebie czy dziecko wrzucają w koszty domowe. Dla mnie taka ilość kategorii jest najbardziej optymalna, bo do każdej z nich wypracowałam osobny pomysł na redukcję. Ważne jest też wprowadzenie rubryki NIEPLANOWANE, bo wypadają różne sprawy i lepiej mieć jakiś zapas, albo czasem kupisz coś co nie masz pojęcia gdzie wytknąć. Rozrywka? No ze mną jest tak, że jak nie zaplanuje to jej nie ma wcale. To tak w kwestii z wcześniejszego posta a propo mówienia sobie ciagle NIE.

Jeśli zastanawia Cię, czemu mam rubrykę JA I ARYAN, a nie ma tam wydatków na mojego męża to już pędzę z wyjaśnieniem. Oboje mamy osobne konta i osobne pieniądze. To co tu pokazuje, to jest nasz budżet domowy. Uwzględnia nasze wspólne koszty. Ogarniam go ja, bo to ja najczęściej robię zakupy, opłacam opłaty itd. Po jego ustaleniu dzielimy wydatki na pół i mąż przelewa mi odpowiednią kwotę, a ja udostępniam mu arkusz, jakby zapragnął kontrolować na co wydaje. Co zdarza się niezmiernie rzadko. Ale taki system dla nas działa najlepiej, bo oszczędza nam rozmowy o pieniądzach do koniecznego minimum, a tym samym możliwości do spiny. Bo niestety nie jest to ulubiony temat mojego ukochanego. Prócz tego każdy z nas ma „swoją” kasę i wydaje ją sobie wedle uznania. Najfajniej oczywiście jak w tym „uznaniu” jest zabranie żonki na romantyczną kolację.

Ok, no to gdzie te paragony? Widzisz u góry zakładkę wydatki bieżące ? To tam. W arkuszu budżet planuję ile mam do rozdysponowania na dany miesiąc, w każdej kategorii. A wartości wydane wpisują się po wprowadzeniu sum z paragonów do odpowiednich rubryk. Popatrz na screen poniżej.

Przeczytałaś to wszystko i myślisz o nie, to pewnie strasznie pracochłonne, czy jakoś mega angażujące. Zanim się przyzwyczaisz to tak, będzie to wymagało trochę pracy. Ale szybko wypracujesz swój system i wierz mi, akurat ta praca się bardzo opłaca. Podzielenie paragonów i wpisanie ich do odpowiednich rubryk zajmuje mi max 10 minut raz w tygodniu (no albo jak już się portfel nie chce zasunąć).


Pozostaje jeszcze kwestia skąd wiem ile zaplanować? Na to możesz sobie odpowiedzieć tylko Ty. Przy pierwszym budżecie możesz oszacować i zobaczyć, czy Ci się dobrze wydaje. Możesz też najpierw zbierać paragony przez tydzień i już mniej więcej zobaczysz ile na co wydajesz. Ostrzegam jednak, że pierwsze wnioski mogą Cię przyprawić o palpitacje serca. Z ciekawostek powiem, że jak byłam sama to wydawałam na jedzenie o 400zł więcej niż teraz, gdy to planuje i je nas troje…

Ostatnio wprowadziłam jeszcze dodatkową rubrykę mającą za zadanie dyscyplinować mnie troszkę. Nazywa się kupione bez sensu i wpisuję tam rzeczy, które w sklepie wydawały się mi niezbędne, potrzebne lub cudowne, a po przyniesieniu do domu jakoś straciło czar. W tej tabeli piszę tez powód, dla którego je nabyłam, bo dzięki temu mam nadzieję uniknąć takich kolejnych świetnych pomysłów. Póki co działa, więc polecam. A jeśli chcesz wiedzieć ile może kosztować takie kupowanie pod wpływem impulsu, to zapraszam do tego wpisu tutaj. A jeśli brakuje Ci motywacji do prowadzenia budżetu to zrób klik o tu!

Nie rezygnuj od razu po przeczytaniu posta, że to „nie dla mnie”. Daj sobie chwilę na przetrawienie wiadomości i daj sobie samej szansę. Akurat budżet, nawet jak się prawie każdego miesiąca w nim nie zmieścisz, nawet jak będziesz przekraczać notorycznie wydatki na dziecko, czy przerazisz się ile jecie. To wszystko ma sens. Bo nawet jak oszczędzisz tylko na większej świadomości co kupujesz, 100zł każdego miesiąca, to w roku da już 1200. No i pamiętaj, to że teraz powodzi Ci się świetnie, to nie znaczy, że tak będzie zawsze, bo wypadki chodzą po ludziach, koniunktura się zmienia, a matki nie są najmilej widzianymi pracownikami wracając z macierzyńskiego niestety.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, lub znasz kogoś komu się przyda to nie wahaj się udostępnić. Zostaw też komentarz, to dużo dla mnie znaczy.

pozdrawiam
Beata
@mojenawierzchu

4 myśli na temat “Najprostszy sposób na budżet domowy.

  1. Super wpis, chyba rzeczywiście ujęłaś to w najprostszy możliwy sposób! Mi robienie budżetu baaaardzo otworzyło oczy, polecam każdemu 😊
    Aha i chętnie przeczytam o sposobach redukcji wydatków stałych 👍

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jak zawsze przeczytałam z zainteresowaniem 🙂 Jak widać można robić coś tak samo a jednocześnie zupełnie inaczej! Podoba mi się w Twoim budżecie mała ilość kategorii ale z drugiej strony chyba wolę mieć ich więcej bo i tak paragonów wielu w tygodniu nie mam więc zajmuje mi to tyle samo czasu 🙂

    Polubienie

    1. No właśnie każdy musi dopasować do siebie i swoich potrzeb. Ja zaczynałam od zdecydowanie większej liczby kategorii, bo chciałam się nauczyć na co najwiecej wydaje i gdzie mogę obciąć. Np osobno liczyłam jedzenie na mieście. Teraz dołączam to do jedzenia lub rozrywki bo zdarza nam się zdecydowanie rzadziej

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.