planowanie

Dlaczego planowanie czasem nie działa, studium przypadku

Gdy pytam „nie planujesz bo” najczęściej w odpowiedzi dostaję „nic mi z tych planów nie wychodzi”

Zaczęłam więc się zastanawiać dlaczego, mnie wychodzi? Ale bardzo trudno jest się postawić w sytuacji drugiego człowieka, choć tak często wydajemy się sobie bezkresnymi oceanami empatii. Dlatego poczyniłem obserwacje i notatki, rozeznanie głównie wśród instamam i wnioski nasunęły mi się dwa. Wiesz to nie były żadne systematyczne, socjologiczne badania naukowe, więc mogę się mylić rzecz jasna. Jeśli masz inne spostrzeżenia to z miłą chęcią posłucham, bo jest to temat mnie nurtujący. Tymczasem podzielę się swoimi przemyśleniami.

Dla uproszczenia utwórzmy dwie grupy. Tych, którzy bardzo lubią planować, zwłaszcza w pięknych organizerach, ale plany zazwyczaj pozostają tylko na papierze. Oraz na tych, którzy nie planują wcale zakładając, że to i tak nie ma sensu.

Obie grupy mają ten sam motyw działania, mianowicie w ich głowach istnieje wyobrażenie zorganizowanego, poukładanego życia w którym wszystko jest idealne jak od linijki. Różnica polega na tym, że ci pierwsi pożądają tej wizji, a drudzy uważają ją za nudy.

Dla pierwszych, nabycie kolejnego planera, segregatora, czy list To Do w etniczne wzory, to taka mała cegiełka, która ma ich zbliżyć do ideału i może wreszcie zmotywować do realizacji planów. Dla drugich, każda próba poukładania czegoś włącza czerwoną lampkę alarmową „no co Ty! jak się staniesz zorganizowana to będziesz musiała robić tyle męczących rzeczy, np codziennie pić szklankę wody i to kolorować w notesie”

Obie grupy w końcowym efekcie żyją w chaosie. A ratunek jest jeden. Zmiana wizji.

Planowanie to NARZĘDZIE nie CEL sam w sobie. Wyobraź sobie, że chcesz mieć piękne mieszkanie i postanawiasz zacząć od pomalowania ścian. I cały wysiłek wkładasz w wybór farby, pędzli, wałków. Zapisujesz się na kurs dla malarza pokojowego i oglądasz filmiki na YouTube. Poznajesz coraz to nowe, lepsze techniki. Stajesz się już prawie specjalistą w teoretycznym malowaniu ścian. Tylko, że nie podejmujesz DZIAŁANIA.

Nie ważne jak dużo, czy jak mało wiesz o planowaniu, nie ważne czy masz listę do zrobienia dłuższa niż litania na majówce, czy zapisałaś tam tylko 3 rzeczy. Nic się nie wydarzy pozytywnego, jeśli nie wprowadzisz tej machiny w ruch.

Ja też lubię ładne planery, słodkie karteczki i kolorowe pisaki. Ale te pierwsze zazwyczaj w ogóle nie nadają się do planowania, te drugie traktuje jako nagrodę, za realizacje swoich celów, a trzecie zamieniłam na kredki, bo mogę je też wykorzystać do kolorowania aut w książeczce mojego syna, ponieważ szklanek wody nie potrzebuje kolorować. Więc jeśli gdzieś tam kołata Ci się w głowie wizja siebie zorganizowanej (a pewnie tak jest skoro czytasz ten wpis), to wybierz jedno, dosłownie jedno zadanie ze swojej listy i zwyczajnie je zrób. A potem następne i następne, aż dojdziesz do celu, który gdzieś tam majaczy na horyzoncie.

PS. Wizualizacja malowania mieszkania w wydaniu grupy numer 2…. nie wiem jak się do tego zabrać, musiałabym chyba odsunąć meble i jakoś je zabezpieczyć. I ogólnie nie wiem, wybiorę kolor, a jak będzie nie taki? A jak pędzel zły wybiorę, albo zatrudnię fachowca partacza? Nie nie nie, lepiej dokleję ten odpadający tynk Kropelką i jakoś to będzie 😉

To do której grupy należysz?

Pozdrawiam

@mojenawierzchu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.